Na targach, wśród uczniów, a nawet pośród rodziny i znajomych – firmy coraz więcej wysiłku wkładają w szukanie pracowników. Naturalnym ich źródłem powinno być szkolnictwo zawodowe.

Michał Frąk

Warsaw Enterprise Institute, fundacja będąca zapleczem intelektualnym Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w 2016 roku opublikowała raport o działaniach naprawczych, jakie powinny zostać podjęte, by uzdrowić szkolnictwo zawodowe w Polsce. W jednym z komentarzy do opracowania, prezes ZPP sytuację, w której młodzi ludzie masowo wybierają przypadkowe kierunki studiów zamiast zadbać o zawód, nazwał wtedy obłędem.

Świadomość tego, że konkretny fach w ręku przełoży się w przyszłości – wcale nie tak odległej – na wysokie zarobki wśród młodych ludzi szczęśliwie jest coraz większa. Ale do ideału nadal nam bardzo daleko. Od 2009 roku spada liczba studentów na 10 tys. mieszkańców. W 2009 roku było ich prawie 500, teraz to nieco ponad 300. Młodzież szybciej chce zacząć przygodę z rynkiem pracy, bo ma ku temu możliwości i widzi, że to się opłaca.

Ogłoszeń o pracę dla studentów nie brakuje. Witryny sklepów i restauracji obwieszone się informacjami o poszukiwanych pracownikach. Logistyka, produkcja, budowlanka, transport – wszyscy narzekają na niedobór rąk do pracy. Jeszcze gorzej jest w energetyce. Tam układy zbiorowe i specyfika branży spowodowały powstanie tzw. luki pokoleniowej. W najbliższych latach znaczna część pracowników osiągnie wiek emerytalny. Branża nie ma kim ich zastąpić. Doszło do tego, że firmy energetyczne ponad podziałami podejmują wspólne kroki, by zachęcić młodych ludzi do nauki zawodu.

Próby przyciągnięcia pracownika do firmy podejmowane są przez pracodawców coraz wcześniej. Dzisiaj zwykłe zamieszczanie ogłoszeń rekrutacyjnych nie wystarczy. Działy HR dwoją się i troją, by potencjalnego pracownika zainteresować ofertą. Na przykład wystawiając się na targach pracy. Tam potencjalny zainteresowany może o wszystko zapytać. To ma zniwelować barierę przed spróbowaniem swoich sił w nowym miejscu. Ale pomysłów jest dużo więcej.

– W naszej firmie działa rozbudowany system poleceń. Pracownicy pomagają nam w rekrutacji polecając pracę u nas swoim bliskim. Dzięki temu pracują u nas w różnych działach rodziny i przyjaciele – opowiada Magdalena Domagała, dyrektor HR w Jungheinrich.

Jungheinrich jest dostawcą kompleksowych rozwiązań dla logistyki wewnątrzmagazynowej – produkuje m.in. wózki widłowe, automatyczne systemy transportowe czy regały magazynowe. Na pierwszy rzut oka praca w takim zakładzie może nie wydawać się sexy. Rzeczywistość jednak może zaskoczyć. Okazuje się, że obecnie produkowane wózki potrafią być prawdziwymi dziełami techniki. Są wśród nich na przykład pojazdy autonomiczne, czyli takie, które po zakładzie poruszają się samodzielnie, bez żadnego operatora. Poziom zaawansowania technicznego takich urządzeń jest ogromny.

– Praca przy tym może być prawdziwą frajdą. Kto w młodości nie marzył o zbudowaniu własnego robota? My produkujemy i sprzedajemy m.in. takie urządzenia. Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, a pracownicy są naszymi ambasadorami i opowiadają, jak jest w firmie, dlatego system poleceń tak nam się sprawdza – dodaje Magdalena Domagała. Podobne zaskoczenia czekają na rozpoczynających pracę na przykład w logistyce. Dzisiejsze magazyny naszpikowane są elektroniką i automatyką, choć wielu wydaje się, że praca tam polega na noszeniu na plecach ciężkich paczek. Podobnie w energetyce, gdzie elektrowniami steruje się z pomieszczeń przypominających centrum lotów kosmicznych, a stereotyp jest taki, że kotłowy chodzi ubrudzony węglem. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Wystarczy pojechać do mechanika samochodowego. Coraz częściej zamiast z kluczem w ręku przywita nas z laptopem.

Szukając pracowników firmy coraz częściej nawiązują również współpracę ze szkołami zawodowymi. To trend, który powinien cieszyć wszystkich. Często przedsiębiorstwa kupują wyposażenie pracowni, dofinansowują pomoce naukowe, a nawet fundują wycieczki i stypendia.

– Chętnie delegujemy pracowników do prowadzenia zajęć z młodzieżą. Podczas nich mamy okazję opowiedzieć, jak wygląda nowoczesna logistyka, jak się w niej pracuje, co trzeba umieć, by się tam odnaleźć. Takie spotkania otwierają młodzieży oczy i pomagają w wyborze drogi zawodowej – mówi Magdalena Domagała.

Źródło: Gazeta Wyborcza, 11 marca 2019