Zawodowiec to nie tylko piekarz czy murarz. W zawodówkach i technikach jest długa lista specjalności, które wiążą się z nowoczesnymi technologiami i wymagają nie tylko silnych mięśni, ale przede wszystkim mądrej głowy.


Rzemieślnicy, budowlańcy, złote rączki, które potrafią naprawić samochód czy mebel. O nich zwykło się mówić, kiedy poruszamy temat szkolnictwa zawodowego. W powszechnym mniemaniu większość takich zawodów oparta jest na sile mięśni. Ale sprawne dłonie, choć rzeczywiście często potrzebne, nie zawsze oznaczają babranie się w smarze po łokcie, co wielu gimnazjalistom przez lata obrzydzało zawodową drogę. Dla nich mechanik to wciąż umorusany mężczyzna naprawiający samochód, choć dziś równie dobrze może być eleganckim człowiekiem (tak, także kobietą), sterującym linią produkcyjną.

Praca zmienia się tak, jak komputery

Dzieje się tak, ponieważ zawody zmieniają się tak szybko, jak technologie, z których korzystamy. Około 60 proc. dzieci, które dziś rozpoczynają naukę, będzie pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją. Szkoły muszą uczyć nie tylko zawodów starych jak świat, ale również tych opartych na nowoczesnych technologiach. I przede wszystkim takich, które za 5 czy 10 lat szybko będzie można uzupełnić o nowe kompetencje czy umiejętności.

Do niedawna naprawa pralki polegała na wymianie podzespołów, poruszaniu się w plątaninie kabli. Dziś to coraz częściej umiejętność jej przeprogramowania. Podobnie jak praca przy maszynie produkcyjnej – to już nie tylko obsługa taśmy, ale przede wszystkim znajomość algorytmów i umiejętność planowania zadań dla nowoczesnych sprzętów m.in. obrabiarek sterowanych numerycznie czy tokarek.

Zawodowcy muszą podążać za trendami i dlatego coraz więcej szkół inwestuje choćby w drukarki 3D. Taki sprzęt ma np. Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Bytomiu. Inwestują w roboty, specjalne edukacyjne zestawy klocków Lego.

Jakich zawodów możemy się dzięki temu uczyć w szkołach zawodowych i technikach? Jednym z popularniejszych jest technik mechatronik, który zajmuje się dodawaniem rozwiązań elektronicznych do produktów.

To stosunkowo młody zawód, który łączy w sobie elektronikę, informatykę, mechanikę, automatykę i robotykę. Absolwent tego kierunku może brać udział w projektowaniu i obsłudze urządzeń i systemów mechatronicznych, ich montażu i demontażu, programowaniu i użytkowaniu, naprawie itd.

Znajdzie pracę np. w przemyśle lotniczym, elektronicznym, maszynowym, czy precyzyjnym. Ale takie systemy można spotkać również w nowoczesnych przyrządach medycznych, sprzęcie biurowym, sprzęcie AGD czy nawet zabawkach dla dzieci.

Łódź stolicą mechatroniki

Pracodawcy zaczynają o nich zbiegać bardzo wcześnie. Np. Samsung w Zespole Szkół nr 1 we Wronkach (w tym mieście ma swoją fabrykę) uruchomił specjalną przestrzeń naukową – pod nazwą Labo, która ma przygotowywać młodych do wyzwań związanych z zawodami przyszłości. Z pracowni korzystają właśnie przyszli mechatronicy, ale też informatycy i elektronicy.

O mechatroników walczą też firmy takie jak BSH – to największy producent AGD w Europie. – Mechatronik to zawód uniwersalny i przydany na wielu stanowiskach pracy – tłumaczą w BSH. Niemiecka firma w Łodzi ma fabrykę. Młodych wysyła na wycieczki, daje stypendia, funduje podręczniki. W Łodzi od kilku lat w technikach działają klasy patronackie. Kolejne powstaną w zawodówkach – bo w nich też kształci się dziś mechatroników.

Łódź uważana jest zresztą za stolicę polskiej mechatroniki. To tutaj w 2010 r. otwarto Regionalny Ośrodek Edukacji Mechatronicznej, jeden z dwóch w Europie. Działa w nim nowoczesna linia produkcyjna z robotem przemysłowym, system napędu elektrycznego, laboratorium z robotami. Każdego tygodnia w zajęciach z zakresu mechatroniki uczestniczy około 1,2 tys. osób. Czy nie za wielu? Oferty pracy pokazują, że nie. Ci zaś którzy wybrali ten niełatwy kierunek wiedzą, że czeka ich nauka przez większość życia, bo każda innowacja, skutkuje nowymi umiejętnościami, które warto posiąść. Łódzkie szkoły np. już zapowiadają kształcenie na kierunku mechatronik pojazdów samochodowych, choć takiego zawodu jeszcze nie ma na liście Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Tymczasem już dziś technikum na kierunku mechatronika pozwala szybko zebrać doświadczenie, które pomaga konkurować z absolwentami uczelni wyższych, czy po prostu lepiej przygotować się do studiów. A mechatronika jest wyjątkowo oblegana np. w zeszłym roku na Politechnice Gdańskiej o jedno miejsce starało się ponad 12 osób.

Winda do pracy

Przez najbliższe lata pracy nie zabraknie dla techników chłodnictwa i klimatyzacji. Klimatyzatory na dobre zawitały do większości samochodów, biurowców, urzędów i centrów handlowych. Coraz częściej można je również spotkać w prywatnych domach. Chłodnie – również te samochodowe – to podstawa w branży spożywczej i handlu. Konkretne zastosowanie znajdują również w farmacji.

Osoba wykształcona w zawodzie technika chłodnictwa i klimatyzacji będzie mogła montować i uruchamiać urządzenia i instalacje chłodnicze, klimatyzacyjne oraz pompy ciepła. W razie potrzeby przeprowadzi naprawę bądź modernizację. Ze względu na rosnący zakres zastosowania i popularności chłodziarek oraz klimatyzatorów jest to jeden z lepiej rokujących zawodów.

Podobnie jest ze specjalistami od urządzeń dźwigowych. Tych czekają dobre czasy, bo Polska będzie musiała wprowadzić normy Europejskiego Instytutu Normalizacyjnego. A to oznacza, że zmodernizować trzeba będzie ok. 40 tys. wind. Jednocześnie co roku planuje się montowanie ok. 5 tys. nowych. A wykwalifikowanych specjalistów, którzy będą je montować, a potem naprawiać, zdecydowanie brakuje.

Ze względu na ekonomiczne i ekologiczne walory z roku na rok na popularności zyskują też źródła energii odnawialnej. Dobrzy fachowcy w tej dziedzinie nie narzekają na brak zleceń. Będzie ich więcej, bo na zieloną energię Polska wciąż stawia wydając unijne dotacje. Coraz częściej montujemy np. kolektory słoneczne.

Decydując się na naukę w tym kierunku zdobędziemy wiedzę z zakresu organizowania i wykonywania prac związanych z montażem instalacji systemów energetyki odnawialnej, kontrolą pracy i naprawą. Pod koniec kształcenia można się specjalizować biorąc pod uwagę zainteresowania bądź zapotrzebowanie rynku pracy. Ale warto uczyć się tego w miejscach równie nowoczesnych co sama branża i dlatego np. nową pracownię otwiera wkrótce warszawskie Centrum Kształcenia Praktycznego.

Możliwości podjęcia pracy jest sporo. Zaczynając od firm zajmujących się budową i utrzymywaniem sprawności sieci energii odnawialnej, po elektrownie, organizacje i przedsiębiorstwa zajmujące się odnawialnymi źródłami energii, na własnej firmie kończąc.

Oko na asystentów

Na rynku pracy brakuje także np. asystentów osób niepełnosprawnych. W kraju mamy blisko 5 mln osób niepełnosprawnych i fachowe wsparcie jest im potrzebne.

Szkoły uczą też na innych kierunkach okołomedycznych. W tym roku przywrócono kształcenie w zawodzie technik optyk – w trybie uzupełniającym, po skończonym liceum. Dziś w Polsce działa raptem kilka szkół kształcących takich techników w pełnym trybie czteroletnim. Jedną z nich jest Zespół Szkół Mechanicznych w Poznaniu.

  • Zdobyliśmy dofinansowanie unijne na bazę dydaktyczną i współpracujemy z Wydziałem Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Uczniowie mają zajęcia z wykładowcami akademickimi. Na brak chętnych nie mogę narzekać – mówi Małgorzata Nowojczyk, dyrektorka szkoły.

A może coś bardziej „humanistycznego”? Np. technik cyfrowych procesów graficznych. Pod tą długą nazwą kryje się nowoczesny, artystyczny zawód. Osoby go wykonujące tworzą reklamy prasowe, telewizyjne, internetowe. Projektują billboardy, okładki książek, foldery, plakaty, ulotki, a także opakowania i etykiety produktów. W trakcie nauki zdobywa się również wiedzę z zakresu obsługi maszyn i urządzeń służących np. do projektowania.

Osoba posiadająca te umiejętności znajdzie pracę m.in. w branży poligraficznej, drukarni cyfrowej, wydawnictwie czy w agencji reklamowej.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Justyna Suchecka, Marta Piątkowska
08 czerwca 2015