Nowoczesne pracownie, wysoki poziom kształcenia, praktyczna nauka zawodu, atrakcyjne perspektywy zatrudnienia – szkolnictwo zawodowe ma młodym ludziom wiele do zaoferowania. Tylko chętnych wciąż mało.

Kogo potrzebuje rynek pracy? Wyniki badania „Barometr zawodów 2018” pokazują jasno: w Krakowie i Małopolsce z deficytem rąk do pracy mierzyć się muszą przede wszystkim branże budowlana, transportowo-spedycyjna, gastronomiczna oraz przetwórcza. Czyli dziedziny, w których kształcą szkoły zawodowe.

– Dostajemy mnóstwo telefonów i maili od pracodawców. Pytają o uczniów, których mogliby zaprosić na staże i praktyki, a także o absolwentów gotowych do pracy. Praca jest, możliwości są, tylko ludzi brak – mówi dyrektor Zespołu Szkół Mechanicznych nr 3 w Krakowie Krzysztof Sekunda.

Jak tłumaczy, wszystko przez to, że do szkół zawodowych uczniowie wciąż idą niezbyt chętnie. Niewielu przekonuje argument, że taka edukacja daje konkretne umiejętności i przygotowuje do wejścia na rynek pracy zaraz po dyplomie. A niedobory pracowników oznaczają jedno: coraz większą o nich walkę i tym samym coraz lepsze warunki pracy i zarobki. – Niestety, dopóki nie zmieni się świadomość, że to nie są szkoły gorsze, niewiele będziemy mogli zrobić – dodaje dyrektor.

Krzywdzące stereotypy

Krakowskie zawodówki i tak są w dobrej sytuacji, bo zapewniają wysoką jakość kształcenia. Nawet gdy pod koniec lat 90. wiele samorządów zaczęło wyraźnie preferować licea ogólnokształcące, miasto tej tendencji nie uległo. – Dlatego dziś sytuacja Krakowa w zakresie odtwarzania i rozwoju szkolnictwa zawodowego jest zdecydowanie lepsza niż innych miast – mówi wiceprezydentka Krakowa ds. edukacji, sportu i turystyki Anna Korfel-Jasińska.

Jak tłumaczy, w ostatnich latach, zanim jeszcze zaczęto głośno mówić o konieczności przywrócenia wysokiej rangi szkół zawodowych, miasto podjęło wiele działań mających na celu obalenie krzywdzących dla nich stereotypów – od akcji promocyjnych przez konferencje i współpracę z różnymi organizacjami po unowocześnianie i doposażanie placówek.

– Dzięki temu pracownie w znaczącej części krakowskich szkół wyglądają jak nowoczesne laboratoria, a kilka techników już od dłuższego czasu nie jest w stanie przyjąć wszystkich chętnych – podkreśla wiceprezydentka. I zachęca do przeanalizowania oferty krakowskich szkół zawodowych. Tym bardziej, że tegoroczna rekrutacja będzie trudna ze względu na tzw. podwójny rocznik.

I choć – jak zapewniają władze miasta – miejsca w szkołach będą dla wszystkich, nie każdy trafi do tej wymarzonej. Dlatego zamiast iść do słabego liceum ogólnokształcącego, może warto zastanowić się nad inną ścieżką edukacji?

Zdana matura, otwarta droga na studia i zawód

– W wielu przypadkach popychanie młodego człowieka tylko w stronę kształcenia ogólnego może okazać się dla niego krzywdzące. Taki uczeń często męczy się w szkole, narastają u niego lęki, potem nie zdaje matury, przez co ma zamkniętą drogę na studia i pozostaje bez zawodu – mówi Korfel-Jasińska. – W technikum będzie się uczyć rok dłużej, ale po ukończeniu ma zdaną maturę, otwartą drogę na studia i zawód, który jest jego pasją. A decydując się na branżową szkołę I stopnia, uczeń od samego początku kształcenia może związać się z pracodawcą i realizować praktyczną naukę zawodu jako młodociany pracownik. Dodatkowo od nowego roku szkolnego uczniowie zarówno techników, jak i szkół branżowych I stopnia uzyskają możliwość odbywania stażu uczniowskiego, który daje możliwość jednoczesnej nauki, praktyki zawodowej oraz – w przypadku umowy stażowej zawartej od momentu rozpoczęcia nauki – uzyskania dochodu. To oznacza wczesne włączenie ucznia w systemy pracy, podatkowy i ubezpieczeń społecznych.

W Krakowie w roku szkolnym 2019/20 uczniowie wybierać mogą spośród 20 samorządowych branżowych szkół I stopnia, które oferują ok. 2100 miejsc oraz 22 samorządowych techników z 6000 miejsc.

Ada Chojnowska, 22 marca 2019