– Każdy absolwent, który oczywiście będzie chciał, swoje miejsce w zawodzie znajdzie i to miejsce świetnie płatne – zapewnia Aleksandra Warkocka, dyrektorka Zespołu Szkół Zawodowych nr 6 w Poznaniu. Nauka w szkołach branżowych nie zamyka też drogi na studia.

Agnieszka Kwiatkowska

Szkoły zawodowe, nazywane dziś branżowymi, nadal źle kojarzą się uczniom, a przede wszystkim ich rodzicom. W latach 80. i 90. pierwsza myśl o edukacji zawodowej była taka, że to przede wszystkim miejsce dla najgorszych uczniów, którzy nie poradzą sobie w liceum i na studiach. Ten stereotyp wciąż ciągnie się za szkołami zawodowymi, ale Poznań kampanią „Szacun dla zawodowców” stara się z nim walczyć. Od kilku lat liczba kandydatów do szkół technicznych i branżowych wzrasta. Do nauki w tych szkołach zachęcają również możliwości, jakie daje im rynek pracy. Średnio 3,5 tys. zł na rękę mogą zarobić na starcie absolwenci szkół branżowych. A nauka w tego typu szkole nie zamyka im drogi do matury i studiów.

Świadomi kandydaci

– Widzimy skutki polityki miejskiej i prób docierania do rodziców i kandydatów, żeby pokazać atrakcyjność zawodów technicznych i tych, których można uczyć się w szkole branżowej – mówi Aleksandra Warkocka, dyrektorka Zespołu Szkół Zawodowych nr 6 w Poznaniu, w którym kształcą się m.in. przyszli poligrafowie i fotografowie. – Był moment, kiedy kandydat, który nie miał określonej ścieżki czy preferencji, wybierał raczej liceum. Ale to się zmienia. W ubiegłym roku mieliśmy kandydatów do branżowej szkoły I stopnia z bardzo wysokimi punktami. A to oznacza, że te szkoły wybierają teraz kandydaci świadomi, że w ten sposób chcą rozpocząć ścieżkę kształcenia – dodaje.

Podkreśla, że bardzo ważne w szkołach branżowych jest kształcenie dualne – uczniowie połowę czasu spędzają w zakładach pracy, by poznać swój zawód od strony praktycznej, a połowę w szkole, ucząc się teorii. – Wielkim udogodnieniem jest też to, że uczniowie szkoły branżowej są młodocianymi pracownikami, więc przez trzy lata poznają potencjalnego pracodawcę. A pracodawca może poznać ich i jeśli pokażą się z dobrej strony, dać im po szkole zatrudnienie i mieć sprawdzonego pracownika. To obustronna korzyść – zaznacza Warkocka.

Łatwiej niż szkoły branżowe, mają technika, choć młodzi wciąż nie zawsze chętnie je wybierają i traktują jako alternatywę wyłącznie dla słabszych uczniów, którzy nie mają szansy na dobre liceum. Ale takie myślenie się zmienia. – W ubiegłorocznej rekrutacji było widać większe zainteresowanie technikum niż szkołą branżową – mówi Małgorzta Lorek, dyrektorka Zespołu Szkół Geodezyjno-Drogowych. – Ale myślenie o technikum rzeczywiście powoli się zmienia. Mamy liceum sportowe i jak rozmawiam z rodzicami podczas dni otwartych, często mówią, że nie chcę posłać dziecka do liceum, bo lepiej żeby miało w ręku zawód – dodaje.

Zawód daje sporo możliwości

A zawód w ręku daje bardzo wiele możliwości. Można od razu iść na studia, co wybiera bardzo wielu absolwentów, ale można również od razu poszukać pracy. A właściwie dać się pracy znaleźć, bo jak podkreślają dyrektorzy techników, pracodawcy sami zgłaszają się po ich absolwentów. – Jeśli nasi absolwenci chcą pracować w zawodzie, nie mają żadnego problemu ze znalezieniem pracy – zapewnia Małgorzata Lorek. – Ostatnio była u nas kadrowa z Zakładu Robót Kolejowych. Pokazała naszym uczniom prezentację i powiedziała, że bierze wszystkich: geodetów, drogowców, techników samochodowych i mechaników samochodowych. Kadrowe, które przychodzą rozmawiać z absolwentami, mówią, że brakuje im personelu średniego szczebla: nie osób po studiach, ale właśnie po technikach, majstrów – dodaje.

Podobne obserwacje ma Aleksandra Warkocka: – Z całą odpowiedzialnością i przyjemnością mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o branżę poligraficzną – trzon naszej szkoły – każdy absolwent, który oczywiście będzie chciał, swoje miejsce w zawodzie znajdzie i to miejsce świetnie płatne. Więc jeśli absolwent będzie miał ochotę związać się z branżą poligraficzną na dłużej, będzie miał to zagwarantowane – zapewnia.

Ale znalezienie miejsca pracy w istniejącym już przedsiębiorstwie to niejedyna droga absolwentów techników. – Jestem technikiem informatykiem, ze specjalizacją grafiki komputerowe – mówi 27-letni Wojtek, absolwent Technikum Ekonomiczno-Administracyjnego w Poznaniu. – Po szkole postanowiłem założyć własną firmę i dostałem dotację z Unii Europejskiej na działalność graficzną.
Źródło: Gazeta Wyborcza 18 marca 2019