– Do szkoły trafiłam 30 lat temu z własnego, przemyślanego wyboru i muszę przyznać, że tamten entuzjazm trwa do dzisiaj. Choć nie ukrywam, że najłatwiejsze, to zadanie proste nie jest. Powiedziałabym nawet, że coraz trudniejsze – mówi Hanna Dworzyńska –  kierownik szkolenia praktycznego z Zespole Szkół Zawodowych nr 6 w Poznaniu

Agnieszka Kwiatkowska

Agnieszka Kwiatkowska: Pracuje pani w jednej szkole od 30 lat. Chyba musi to pani lubić.

Hanna Dworzyńska: Bardzo i jestem bardzo związana ze swoją szkołą – to moja pierwsza praca. Jej wybór bardzo świadomy. Nie skończyłam studiów nauczycielskich, tylko ekonomiczne. I dopiero dodatkowe uprawnienia pozwoliły mi pracować w szkole. Trafiłam tu z własnego, przemyślanego wyboru i muszę przyznać, że tamten entuzjazm trwa do dzisiaj. Choć nie ukrywam, że najłatwiejsze, to zadanie proste nie jest. Powiedziałabym nawet, że coraz trudniejsze.

Pracuje się coraz trudniej, bo młodzież jest coraz trudniejsza?

– Nie. Stanowczo obalam mit, że mamy teraz bardzo złą młodzież. To jest inna młodzież. Ale przecież nie możemy oczekiwać, że młodzież dzisiejsza bardzie miała takie same priorytety jak ta sprzed 15 czy 20 lat. Natomiast zawsze tak było, że część młodych ludzi jest mniej problematyczna, a część bardziej. Ale to nasza rola, żeby umieć rozmawiać również z tymi problematycznymi. Czasem zdarzają się porażki np. skreślenie liczby uczniów i traktujemy to nie tylko jako porażkę ucznia, ale też naszą.

To na czym polega ta wzmożona trudność, o której pani mówi?

Niespójne przepisy, zbyt późno wprowadzane rozporządzenia. Rozmawiamy w zdecydowanie szczególnym memencie. Ale z racji pełnionej funkcji należę do kadry kierowniczej i nasze dodatki funkcyjne są bardzo niskie, wręcz śmieszne w przeniesieniu na zaangażowanie i pracę, jaką wkładamy. Nie jest to praca związana z całym uczeniem, ale też z administracją. Kadra kierownicza zgodnie z rozporządzeniem z 2018 nie możemy mieć nadgodzin, więc bazujemy na pensji etatowej. Jest szereg zmian, które niekoniecznie sprzyjają dobrej organizacji pracy w szkole.

W przeddzień strajku często mówi się o tym, ze bardzo wielu nauczycieli mogłoby rzucić szkołę i pracować np. w biznesie. To pani przypadek?

To prawda. Ale w naszej szkole chcemy, żeby do nauki przedmiotów zawodowych pozyskiwać praktyków. Czyli, jeśli mamy kierunek fotograf, zajęcia prowadzą fotografowie. Taką lansujemy politykę – u nas nauczyciele to są często praktycy związani z przemysłem, zatrudnieni w szkole na pół etatu czy na kilka godzin, po to, by kształcenie zawodowe obejmowało zmiany, jakie zachodzą w przemyśle. Tego oczekuje rynek pracy.

Dlaczego to ważne, by uczniowie praktykowali zawody, których się uczą, żeby to nie była tylko teoria?

– Sam wybór technikum czy szkoły branżowej jest powiązany z nabyciem odpowiednich umiejętności, również praktycznych. Uczniowie mają zajęcia i teoretyczne i praktyczne. Te praktyczne uczniowie odbywają u pracodawcy.  W przypadku niektórych zawodów realizujemy kształcenie dualne – jeden dzień w tygodniu cały rok szkolny uczniowie spędzają u pracodawcy.

Jest stereotyp szkół branżowych, że trafiają tam uczniowie, z przypadku, którzy w liceum nie daliby sobie rady. Zdarzają się uczniowie, którzy wybierają tę szkołę z pasji?

– Jeśli chodzi o szkołę branżową, to mamy dwa zawody z długą tradycją: drukarz i introligator. I tu przypadkowość jest niewielka, bo z reguły do tych klas trafiają dzieci z rodzin powiązanych z poligrafią, mają poligraficzne korzenie. Jeśli nie ma takich powiązań, to z reguły są to dzieci świadome, że właśnie w takim zawodzie chcą się realizować. Natomiast od dwóch lat pojawił się w naszej ofercie szkoły branżowej zawód fotograf oraz magazynier-logistyk. To na tyle nowe doświadczenie, że trudno mi stwierdzić, czy bywają tam uczniowie z przypadku.

Fotograf to chyba zawód do którego trzeba mieć pasję i zdolności.

To wąska specjalność. Mile widziane jest pewne poczucie artyzmu. Myślę, że przy wyborze decyduje pasja i zainteresowanie. Mamy ten zawód również na poziomie technikum i ci, którzy mają mniejszą wiedzę i zdolności nauki, wybierają szkołę branżową, a uczniowie zdolniejsi – technikum. Technikum jest trudniejsze niż liceum, zawsze to podkreślam, bo choć uczniowie spędzają w szkole rok dłużej, to muszą zrealizować ten sam program przedmiotów ogólnokształcących i dodatkowo są obciążeni przedmiotami zawodowymi.

Szkoła branżowa zamyka drogę na studia?

Gdy zaczynałam pracę, w naszej szkole był profil sprzedawcy na poziomie zasadniczej szkoły zawodowej. Dzisiaj nasi uczniowie – absolwenci tego profilu – pracują w innych branżach, skończyli studia. To jest zauważalne. W dobie szkół branżowych możliwość zdania matury daje szkoła branżowa drugiego stopnia. Tym samym otwiera możliwość dalszej edukacji. Natomiast na studia na pewno idzie więcej absolwentów techników, bo kończą szkołę z maturą.

Uczniom od razu po szkole zawodowej łatwo jest zdobyć pracę?

Tu znów muszę nawiązać do naszej tradycji. Od 70 lat jesteśmy szkołą poligraficzną i jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo mamy monopol na naukę tych zawodów w Poznaniu. A zatem wszyscy nasi uczniowie, którzy kończą szkołę zawodową w zawodach drukarz i introligator, mają pracę zagwarantowaną. Mamy tradycję, pracodawców, z którymi współpracujemy od lat, a oni nas wspierają. Zdarzają się sytuacje, że nasz absolwent sprzed wielu lat, a dziś właściciel firmy poligraficznej, służy nam pomocą, a my dostarczamy mu pracowników. I koło się zamyka, co sobie bardzo cenimy. I ja dzisiaj uczniom na drzwiach otwartych z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że pracę będą mieć, jeśli tylko zechcą w tym zawodzie pracować.

Również w technikum mamy zawody poligraficzne, ale też np. technik-logistyk czy organizacji i reklamy – to zawody, które oferują również inne szkoły. I porównując losy naszych absolwentów mamy świadomość, że ci, którzy wybrali kierunki poligraficzne, mają zagwarantowaną pracę, mogą nawet w ofertach przebierać, chyba, że mają inne pomysły na siebie.

* Hanna Dworzyńska –  kierownik szkolenia praktycznego z Zespole Szkół Zawodowych nr 6 w Poznaniu oraz od 30 lat nauczycielka ekonomicznych przedmiotów zawodowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza 5 kwietnia 2019 r